Nietypowe batony – skusić się czy raczej sobie odpuścić?

0
32

Dziś przychodzę do Was z batonem z masłem orzechowym. Wydawać by się mogło, że połączenie idealne. Na dodatek baton ten wypuszczony został spod skrzydeł ogromnej, znanej wszystkim firmy Mars, a nazywa się dumnie i nazwa to jest chyba znana każdemu – Twix! Ale zaraz, zaraz… Czy Twix to nie przypadkiem baton w czekoladzie z chrupiącym ciasteczkiem i karmelem? Ależ tak! Co ma zatem do tego baton z masłem orzechowym? Zupełni nic. No może łączy je to kruche ciasteczko, polewa czekoladowa i… nazwa właśnie? Według mnie jest to już zupełnie inny baton. Twix bez karmelu jest dla mnie czymś zupełnie niewyobrażalnym. Dlatego kompletnie nie potrafiłam sobie tego batona wyobrazić w smaku. Jednak tchnięta doświadczeniem z udanymi (według mnie) limitkami od Twixa – na przykład wersja z białą polewą – byłam pełna nadziei i ufałam, że ów baton może okazać się prawdziwym hitem.

Gdzie można dostać nietypowe batony?

W ogóle byłam nieco zaskoczona, gdy zobaczyłam go w Carrefourze. Pierwszy raz coś takiego widziałam na oczy. Nie każdy Carrefour ma chyba tak bogaty asortyment, ale, że akurat miałam okazję robić zakupy w tymże supermarkecie w Galerii Krakowskiej – natrafiłam na takiego dziwoląga. Carrefour w Galerii Krakowskiej jest duży, a z racji dworca kolejowego w tym samym budynku pełno w nim różnych dziwnych produktów, których na próżno byłoby szukać w innym supermarkecie czy w ogóle stacjonarnie.

Ile może kosztować nietypowy baton?

Sam baton kosztował coś około 7zł i w pierwszej chwili nawet o nim nie pomyślałam (zwłaszcza, że na tej samej półce znalazłam jeszcze Reese’sy, którym oddałam serce i to one miały wylądować w moim koszyku. Jednak coś mnie tchnęło i postanowiłam poeksperymentować. Skoro już mam wydać 7 zł na Reese’sy to czemu nie spróbować czegoś nowego i te 7 zł przeznaczyć na poznanie innych smaków? Tym bardziej, że ciekawość co do tego batona zżerała mnie bardzo. Raz się żyję. Z bólem serca wyjęłam z koszyka Reese’sy i włożyłam tego Twixa. Życie jest pełne kompromisów. Oby tylko mnie nie rozczarował.

Czekolada – czy ją zjeść czy raczej się nie skusić?

Miałam wszamać go jeszcze w samochodzie, bo akurat dopadł mnie mały głód. Ale dzielnie wytrzymałam, dojechałam na mieszkanie i dopiero tam wzięłam się do rzeczy. Z racji, że byłam lekko głodna przypuszczałam, że będę łaskawsza dla batona, wszak gdy człowiek głody to wszystko mu smakuje. Zrobiłam zdjęcie opakowania i już, już zabrałam się do degustacji. Pierwszy gryz i jedna myśl „What the fuck”. Czekolada z lekkim białym nalotem, w smaku nieświeża, jakby zwietrzała. Dolna warstwa Twixa standardowa, bez zarzutu, ot ciasteczko. A u góry? Coś na kształt masła orzechowego. Suche jak… pięty Cejrowskiego 😉 A czy w nazwie nie pojawiło się przypadkiem określenie „creamy”? To chyba jakaś kpina. Jeśli mamy ochotę na takiego batona – skuśmy się od razu, w końcu nie warto wierzyć recenzjom w Internecie, lepiej się samemu przekonać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here